W Buenos Aires, 18 września 2026 r., przed siedzibą Automóvil Club Argentino czekał tłum.
Wśród samochodów ustawionych do startu jest czerwone Porsche z numerem 405. Numerem, który dla Argentyńczyków pamiętających rok 1967 oznacza jedno nazwisko: Sobiesław Zasada. Polski mistrz mając dziś 96 lat po 59 latach znów ruszył na argentyńską trasę.
Przez chwilę można odnieść wrażenie, że czas się cofnął.
Ten sam numer 405. Ta sama marka Porsche. Ta sama Argentyna, choć zmieniło się niemal wszystko.
W 1967 roku Zasada miał 37 lat. Jechał Porsche 911 i razem z pilotem Jerzym Dobrzańskim (zm. 23 sierpnia 2013 r.) mierzył się z jednym z najbardziej wymagających rajdów swojej epoki. Pokonał ponad 300 rywali i wygrał Gran Premio Internacional de Turismo.
W Argentynie narodził się wtedy „El Polaco Volador” – „Latający Polak”.
59 lat później na rampę w Buenos Aires wjeżdża Porsche 911 Dakar z numerem 405.
Za kierownicą siedzi ten sam człowiek.

Sobiesław Zasada i Porshe 911 – mistrz prezy replice pojazdu jakim wygrał rajd Argentyny w roku 1957. Fot. mat. prasowy
Sobiesław Zasada podczas uroczystego startu mówił:
Rajd, który wygrałem w 1967 roku, był dla mnie jedną z najważniejszych imprez w życiu. Moje zwycięstwo wywołało sensację nie tylko w świecie sportu. Argentyńska Polonia wręcz nie mogła pozbierać się ze szczęścia. Teraz chcę przejechać ten rajd jako 96-latek. A kto wie, może wrócę tu jeszcze w wieku 100 lat.
To nie jest próba powtórzenia dawnego triumfu. Zasada występuje jako gość specjalny i nie jest klasyfikowany w wynikach. Chodzi o coś innego: o powrót na drogi, które stały się częścią jego sportowej biografii.
Tegoroczne Gran Premio Argentino Histórico to rajd regularności. 104 załogi mają do pokonania 3351 kilometrów, podzielonych na sześć etapów. Trasa prowadzi przez Luján, Alta Gracia, Catamarcę i San Juan, aż do mety w Córdobie.
Dla większości uczestników to sportowa przygoda. Dla Zasady – podróż w czasie.
W Buenos Aires trudno przeoczyć symbolikę samochodu.
Porsche 911 Dakar otrzymało numer 405, dokładnie taki, jaki nosił samochód Zasady w 1967 roku. Porsche Argentina przygotowało również replikę historycznego Porsche 911, którą pokazano podczas spotkania z kibicami w Porsche Center Buenos Aires.
Kiedy Zasada pojawia się wśród argentyńskich fanów, historia sprzed sześciu dekad przestaje być tylko wpisem w książkach.
Są ludzie, którzy pamiętają tamten start.
Podchodzą do polskiego kierowcy, rozmawiają z nim, robią zdjęcia. Dla nich człowiek, którego widzą przed sobą, jest tym samym „Latającym Polakiem”, który w 1967 roku przyjechał do Argentyny, by wygrać jeden z najtrudniejszych rajdów kontynentu.
Pierwszy właściwy etap rozpoczyna się w Luján. Prawie 700 kilometrów później załogi docierają do Alta Gracia. Potem kierunek wskazuje już Catamarca.
Drogi robią się coraz bardziej górskie. Zmienia się krajobraz, zmienia się rytm jazdy.
Po trzech dniach uczestnicy mają za sobą 1487 kilometrów. Zasada jest w swoim żywiole.
We wtorek, podczas dnia odpoczynku, zamiast pozostać w hotelu, postanawia wrócić na drogi Sierra de Ambato. Chce jeszcze raz zobaczyć miejsca, które przypominają mu trasę sprzed 59 lat.
To jedna z najbardziej niezwykłych scen całego powrotu.
96-letni kierowca, który mógłby już tylko opowiadać o dawnych rajdach, ponownie siada za kierownicą. Nie ogląda Argentyny zza szyby samochodu turystycznego.
Jedzie.
Współczesna Argentyna jest inna od tej z 1967 roku. Samochody są szybsze, bezpieczniejsze i bardziej zaawansowane technologicznie. Zmieniły się drogi, przepisy i sposób organizowania rajdów.
Ale są miejsca, które dla kierowcy pozostają takie same.
Zakręt. Serpentyna. Odcinek szutru. Góry.
Człowiek, który przejechał w swojej karierze niemal trzy miliony kilometrów i wygrał 148 rajdów, nie potrzebuje wielu słów, żeby rozpoznać atmosferę miejsca. Porsche 911 Dakar pozwala mu ponownie poczuć charakter argentyńskich dróg.
W 1967 roku samochód z numerem 405 pokonał ponad 3000 kilometrów.
Do mety dotarło tylko 91 spośród 376 startujących samochodów.
Zasada i Dobrzański wygrali, uzyskując czas 23 godzin, 30 minut i 44 sekund, z przewagą 15 minut i 50 sekund nad drugą załogą.
Dzisiaj nie ma już potrzeby ścigania się z zegarem.
Jest potrzeba powrotu.
W tej jednej wyprawie spotykają się dwie historie.
Pierwsza należy do młodego kierowcy, który w 1967 roku przyjechał do Argentyny, by zmierzyć się z lokalnymi zawodnikami i drogami, których wcześniej nie znał. Wygrał i stał się bohaterem argentyńskiej Polonii.
Druga należy do 96-letniego Zasady, który wraca w to samo miejsce już jako legenda.
Nie przyjechał po zwycięstwo. Nie walczy o klasyfikację.
Przyjechał sprawdzić, czy po 59 latach argentyńskie drogi nadal brzmią tak samo.
I odpowiedź daje sam kierowca.
Teraz chcę przejechać ten rajd jako 96-latek.
A kto wie, może wrócę tu jeszcze w wieku 100 lat.
W tym zdaniu jest cała filozofia jego powrotu.
Dla człowieka, który w 2021 roku został najstarszym zawodnikiem w historii WRC, 96 lat nie jest metą.
Jest kolejnym numerem na starcie.

Sobiesław Zasada i Krzysztof Bąk na mecie 23. Rajdu Gran Premio Argentino Histórico. Fot. mat. prasowy
25 września rajd kończy się w Córdobie.
Załogi mają za sobą sześć etapów i 3351 kilometrów.
Numer 405 znów przejechał przez Argentynę.
Tym razem nie zapisze się w tabeli zwycięzców. Nie o to chodziło.
Ważniejsze jest to, że człowiek, który 59 lat wcześniej stworzył w Argentynie własną legendę, wrócił tam, gdzie wszystko się zaczęło.
W 1967 roku był „Latającym Polakiem”.
W 2026 roku jest już czymś więcej – żywym świadkiem epoki, w której rajdy były wielkimi przygodami, kierowca musiał znać każdy dźwięk samochodu, a tysiące kilometrów argentyńskich dróg mogły zdecydować o sportowej nieśmiertelności.
Historia nie zawsze kończy się w momencie przekroczenia mety.
Czasem po 59 latach zatacza koło i jeszcze raz pozwala nacisnąć pedał gazu.
Na finiszu polską załogę powitali licznie zgromadzeni Polacy z Enrique Wojnackim, Konsulem Honorowym RP w Córdobie, na czele.
Enrique Wojnacki podkreślił:
Panie Sobiesławie, jesteśmy dumni z Pana osiągnięć!
Niektórzy z nas pamiętają, jak jechał Pan w 1967 roku i jak wielkie było to święto nie tylko w świecie rajdowym, ale i wśród argentyńskiej Polonii. Teraz również ogromnie się cieszymy i jesteśmy pełni podziwu dla Pana wyczynu i znakomitej formy.
Sobiesława Zasadę powitał na mecie też prezes Automóvil Club Argentino César C. Carman, który organizował Gran Premio Argentino Histórico.
César C. Carman, wręczając Sobiesławowi Zasadzie specjalną statuetkę im. Juana Manuela Fangio, legendarnego pięciokrotnego mistrza świata Formuły 1., powiedział m.in:
Pański udział w rajdzie był dla nas zaszczytem.
Nie tylko był Pan wyjątkowym gościem honorowym naszego rajdu, Pana obecność przypomniała nam wszystkim historię światowej motoryzacji.
Przez sześć dni rajdu Mistrz Zasada spotykał się z dużym zainteresowaniem kibiców i mediów. Argentyńskie media przypominały historię „El Polaco Volador”, a na trasie Zasada spotykał również osoby, które pamiętały jego zwycięstwo sprzed 59 lat.
Udział Sobiesława Zasady w Gran Premio Argentino Histórico został objęty patronatem honorowym Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Ambasady RP w
Buenos Aires. Partnerem technicznym wyprawy była marka 4F, a wsparcie serwisowe zapewniło Porsche Argentina.

Sobiesław Zasada w samochodzie Porsche przed startem do rajdu Gran Premio Argentino 2026. Fot. mat. prasowy
No results available