W 1967 roku przyjechał do Argentyny jako nieznany szerzej w tym kraju polski kierowca i wygrał jeden z najtrudniejszych samochodowych maratonów tamtych czasów.
We wrześniu 2026 roku, mając 96 lat, Sobiesław Zasada ponownie pojawi się na starcie Gran Premio. Po 59 latach wraca więc do miejsca, w którym odniósł jedno z najbardziej niezwykłych zwycięstw swojej kariery.
To będzie niezwykły powrót.
Automóvil Club Argentino zaprosił Sobiesława Zasadę jako Gościa Honorowego XXIII Gran Premio Argentino Histórico, które odbędzie się w dniach 18–25 września 2026 roku. Sam Zasada potwierdził, że zamierza wystartować w Argentynie samochodem Porsche.
Oficjalna strona projektu poświęconego jego powrotowi potwierdza jego udział w tegorocznej edycji imprezy.
Sobiesław Zasada w przeddzień wyjazdu do Argentyny mówił:
Jechałem ten rajd, wyścig zasadniczo, w 1967 roku, czyli 59 lat temu.
Tym razem również wystartuje Porsche.
Ta zbieżność dat sprawia, że tegoroczny wyjazd nie jest zwykłym występem utytułowanego kierowcy. To powrót do miejsca jednej z jego największych sportowych przygód.
Jesienią 1967 roku Sobiesław Zasada był już jednym z najlepszych europejskich kierowców rajdowych. W tym samym roku zdobył swój drugi z rzędu tytuł mistrza Europy. Do Argentyny przyjechał jednak na imprezę o zupełnie innym charakterze – XI Gran Premio Internacional de Turismo.
Zasada wystartował wraz z pilotem Jerzym Dobrzańskim Porsche 911. Argentyńskie Gran Premio nie przypominało współczesnego rajdu. Był to wielki etapowy maraton przez Argentynę, rozgrywany na tysiącach kilometrów dróg o bardzo różnej nawierzchni. Samochody musiały znosić ogromne obciążenia, wysokie temperatury i bardzo szybkie tempo jazdy. Zasada i Dobrzański otrzymali Porsche, które z punktu widzenia wielu obserwatorów nie było oczywistym kandydatem do zwycięstwa. Argentyńskie drogi miały opinię bezlitosnych dla samochodów o niskim prześwicie, a Porsche 911 było konstrukcją stworzoną przede wszystkim z myślą o szybkości.
Tymczasem właśnie szybkość miała okazać się największym atutem polskiej załogi.
Wcześniej, podczas powrotu z Rajdu Genewskiego, Zasada i Dobrzański spotkali w Stuttgarcie niemieckiego kierowcę Eugena Böhringera.
To właśnie on namówił Zasadę do startu w Argentynie. Początkowo nawet Porsche nie było szczególnie przekonane do tego pomysłu, obawiając się stanu argentyńskich dróg. Ostatecznie fabryka zgodziła się udostępnić samochód.
Organizacyjnie przedsięwzięcie było więc polsko-niemiecko-porsche’owskie: Polski Związek Motorowy pokrył przelot, Castrol przekazał 300 funtów, a Porsche dostarczyło samochód. W skład polskiej ekipy wchodzili Zasada, Dobrzański oraz jako osoba towarzysząca krakowski kierowca Aleksander Sobański.
Rajd składał się z pięciu bardzo długich etapów:
Razem ok. 33 073 km
Trasa prowadziła po asfalcie, szutrze i drogach gruntowych, z różnicami wysokości dochodzącymi do około 2000 metrów i temperaturami od 24 do 40°C. Wszystko odbywało się przy normalnym ruchu drogowym.
Rywalizacja miała dodatkowy wymiar. Po jednej stronie znalazł się stosunkowo niewielki i lekki Porsche 911 prowadzony przez polskiego kierowcę. Po drugiej – między innymi potężne samochody lokalnych zawodników, w tym Torino, samochody niezwykle ważne dla argentyńskiej motoryzacji i sportowej dumy.
Zasada nie zamierzał jednak dostosowywać się do opinii, że Porsche nie jest właściwym samochodem na argentyńskie drogi.
Jechał szybko. Bardzo szybko.
Według zachowanych relacji już na pierwszych etapach polska załoga zaczęła budować przewagę nad rywalami. Porsche potrafiło wykorzystać swoje największe atuty: niską masę, znakomite prowadzenie i wysoką prędkość na szybkich fragmentach trasy.
Z każdym kolejnym kilometrem coraz wyraźniejsze stawało się, że Zasada nie przyjechał do Argentyny jedynie po doświadczenie.
Przyjechał po zwycięstwo.
Już na pierwszym etapie, z Pergamino do Villa Carlos Paz, jadąc ponad 600 km w deszczu, Zasada miał według argentyńskiej relacji przejechać ponad 300 wolniejszych samochodów. Nad najlepszym Torino uzyskał około 7 minut przewagi, osiągając ponad 160 km/h na mokrej nawierzchni.
Później głównym przeciwnikiem Polaka stał się Eduardo „Chino” Rodríguez Canedo, jadący potężnym Torino 380. To była wówczas bardzo ważna sprawa dla argentyńskiego przemysłu samochodowego: w rajdzie startowało kilka fabrycznie przygotowanych Torino, wystawianych przez ekipę związaną z Juanem Manuelem Fangio.

Sobiesław Zasada jako pierwszy wjeżdża na metę XI Gran Premio de Turismo w 1967 roku samochodem Porsche 911 w kategoríi C (od 1.600cc do 2.000cc). Fotografia z argentyńskiego magazynu Campeones.
Zasada i Dobrzański wygrali XI Gran Premio Internacional de Turismo 1967.
Argentyńskie źródła do dziś przypominają Polaka jako zwycięzcę tej imprezy, podkreślając, że dokonał tego Porsche 911 w klasie C (od 1.600cc do 2.000cc).
Właśnie dlatego zwycięstwo Zasady miało w Argentynie tak duży rozgłos — pokonał lokalne, mocne Torino swoim stosunkowo delikatnym Porsche 911.
Był to sukces szczególny również dlatego, że Zasada pokonał zawodników startujących w samochodach znacznie mocniej związanych z argentyńskim rynkiem i lokalną tradycją motoryzacyjną. W kraju, w którym motorsport miał ogromne znaczenie, zwycięstwo przybysza z Europy Środkowej musiało robić wrażenie.
W ostatnim etapie Zasada i jego Porsche ponownie byli najszybsi i przypieczętowali zwycięstwo.
Argentyńskie źródło opisuje, że na końcowych asfaltowych odcinkach Porsche „odjechało” Torino Rodríguez Canedo i Tulio Riva.
Według współczesnego zestawienia wyników Zasada zwyciężył z przewagą 15 min 50 s nad drugą załogą.
Łączny czas zwycięskiej załogi wyniósł 23 godz. 30 min 44 s.
Z 376 samochodów, które miały pojawić się na starcie, do mety dotarło tylko 91.
Dla Polaka było to kolejne potwierdzenie jego pozycji w światowym sporcie samochodowym.
Dla Argentyny – początek historii, do której po niemal sześciu dekadach można było wrócić.
W 2026 roku Gran Premio Argentino Histórico ma zupełnie inną formę niż impreza z 1967 roku.
Tegoroczna, XXIII edycja, odbędzie się od 18 do 25 września.
Zasada nie będzie już anonimowym europejskim kierowcą próbującym zdobyć argentyńskie drogi.
Będzie jedną z największych postaci historii tego rajdu.
Automóvil Club Argentino zaprosił go do udziału jako Gościa Honorowego.
Sam Zasada zapowiedział jednak, że nie ograniczy swojej wizyty do uroczystości. Chce ponownie usiąść za kierownicą Porsche.
To właśnie ten element nadaje całej historii wyjątkowy charakter.
Argentyńskie media określają go jako „ilustre visitante”, czyli honorowego/wyjątkowego uczestnika tegorocznej edycji.
Portal Campeones już 20 lipca pisał, że ACA zaprosiło Zasadę do udziału w XXIII Gran Premio Argentino Histórico.
W 1967 roku Zasada miał 37 lat.
W 2026 roku ma 96 lat.
Między jednym startem a drugim minęło 59 lat.
Trudno o bardziej symboliczne zestawienie.
W 1967 roku Zasada był kierowcą u szczytu sportowej kariery. Właśnie zdobywał drugi tytuł mistrza Europy, a jego nazwisko było coraz lepiej znane w świecie rajdowym.
Dziś jest żywą legendą polskiego sportu samochodowego.
A jednak zamiłowanie do jazdy pozostało.
Nie jest to zresztą pierwszy powrót Zasady do wielkiego ścigania w bardzo zaawansowanym wieku. W 2021 roku, mając 91 lat, wystartował w Safari Rally w Kenii. Sam ten start przeszedł do historii światowego motorsportu.
Teraz kierunek jest inny.
Argentyna. Gran Premio. Porsche.
Dokładnie jak przed 59 laty.
Tegoroczny udział Zasady należy więc czytać nie tylko jako sportową ciekawostkę.
To spotkanie dwóch epok.
W 1967 roku polska załoga Zasada–Dobrzański przyjechała do Argentyny, aby zmierzyć się z jedną z najbardziej wymagających imprez samochodowych na świecie. Wygrała i pozostawiła po sobie historię, którą Argentyńczycy pamiętają do dziś.
W 2026 roku Zasada wraca już jako bohater tamtej historii.
Argentyński portal Campeones, zapowiadając jego powrót, przypomniał właśnie zwycięstwo z 1967 roku i Porsche 911, którym Polak wygrał XI Gran Premio.
Nie jest więc przypadkiem, że tegoroczny udział Zasady wzbudza zainteresowanie zarówno w Polsce, jak i w Argentynie.
Sam Zasada zachowuje przy tym charakterystyczny dla siebie dystans.
W wypowiedzi cytowanej przez polskie media, odnosząc się do tegorocznego startu, powiedział:
Startowałem tam w 1967 roku i wtedy wygrałem.
To była ogromna sensacja. Zobaczę, jak będzie teraz.
Trudno o lepszą puentę.
Bo przecież nie chodzi o to, by po 59 latach porównywać czasy przejazdów czy oczekiwać powtórzenia wyniku sprzed sześciu dekad.
Chodzi o coś znacznie bardziej niezwykłego.
Człowiek, który w 1967 roku wygrał argentyński Gran Premio, po 59 latach ponownie przyjeżdża do Argentyny i ponownie zamierza prowadzić Porsche.
W historii sportu samochodowego niewiele jest takich powrotów.
Większość kierowców kończy karierę, a później ich nazwiska pozostają w statystykach, na fotografiach i w archiwach. Zasada zrobił coś więcej. W wieku 91 lat wystartował w Safari Rally, a pięć lat później zdecydował się wrócić do Argentyny – kraju, w którym odniósł jeden z najbardziej pamiętnych sukcesów swojej kariery.
1967–2026.
Dwa starty, dwie epoki, jedno nazwisko.
Wtedy był młodym mistrzem Europy, który przyjechał do Argentyny po zwycięstwo.
Dziś jest 96-letnią legendą, której Argentyńczycy chcą ponownie zobaczyć na swoich drogach.
Gran Premio jeszcze raz połączy więc Sobiesława Zasadę z Porsche i Argentyną.
59 lat po zwycięstwie historia zatoczy koło.
Oficjalnie podawana trasa XXIII Gran Premio Argentino Histórico 2026 ma 3 351 km, sześć etapów sportowych i jeden dzień odpoczynku.
Rajd odbędzie się 18–25 września.
Trasa dzień po dniu
* Dystans etapu 2 wynika z sumy oficjalnie podawanego dystansu całej imprezy i pozostałych etapów; źródła opisujące trasę nie podają go wprost w tym samym zestawieniu. Oficjalny komunikat ACA potwierdza natomiast ciąg etapów: Buenos Aires–Luján, Luján–Alta Gracia, Alta Gracia–Catamarca, Catamarca–San Juan i San Juan–Córdoba.
Schemat tegorocznego Gran Premio wygląda więc następująco:
BUENOS AIRES
↓
Luján
↓ 695 km
Alta Gracia
↓
Catamarca
↓ 304 km – pętla
Catamarca
↓ 641 km – pętla
Catamarca
↓ 625 km
San Juan
↓ 598 km
Córdoba
Łącznie 3351 km.
W rajdzie mają wystąpić 102 samochody, a impreza jest rozgrywana jako próba regularności, a nie klasyczny rajd na czas.
No results available