Archiwa tagu: Renault

Renówkę docenił też Stirling Moss

Pal sześć trudność, jaką nastręcza odmiana marki Renault. Niby to jest „to” Renault, ale kiedy już brniemy w sytuację, że o konkretnym modelu mówimy „renówka”, nie ma sposobu by uniknąć odniesienia rodzaju żeńskiego. To wszystko zanim jeszcze dojdziemy do kwestii tytułowej oceny. Takie to są czasami te Koty z COTY.

Model 16 pojawił się w ofercie Francuzów po Fregate i oznaczył dla marki prawdziwie tłuste lata. Nie mogło być inaczej, skoro praktyczne nadwozie typu hatchback nie tylko sprzedało się w okresie 15 lat w ilości niemal dwóch milionów egzemplarzy, ale jeszcze rozpowszechniło się w innych klasach marki z Boulogne. Po modelu 16 bowiem, w 1976 roku zadebiutowały limuzyny
serii 20/30, które w efekcie zastąpiła „szesnastkę”, przy czym zachowały jej nadwozie typu hatchback. W klasie wyższej średniej nie była to wtedy norma i dopiero dzisiaj, w dobie pojazdów
elektrycznych, praktyczność konstrukcji zdaje się przeważać nad tzw. prestiżem. Oba modele chwalono za innowację i estetykę, ale to 16 była z tym pierwsza, poza tym zdobyła, w przeciwieństwie do większej siostry, tytuł Samochodu Roku a on w cyklu tych tekstów stanowi klucz doboru.

Model 16 był pierwszym, z późniejszej serii, rodzinnym modelem marki Renault.
Dzisiaj nadwozie hatchback nikogo nie szokuje, ale znany szerokiej publice inny model, który je spopularyzował – Volkswagen Golf – nie pojawił się na rynku przez jeszcze kolejną dekadę. To daje dobrą perspektywę dla wrażenia, jakie wiosną 1965 roku, pierwsza „16” robiła na widzach salonu samochodowego w Genewie. Wszyscy przystawali na widok tego auta rodzinnego, gdzie do bagażnika dostawało się przez unoszoną ku górze ogromną klapę z tylną szybą. Ktoś powie, że przecież ich własna „Czwórka” opierała się na podobnych założeniach. Nie można jednak porównywać pojazdu o maksymalnie uproszczonej konstrukcji, opracowanego głównie z myślą o wiejskim odbiorcy, z samochodem dla szykownych miejskich rodzin.

Stylizacji „Szesnastki” dokonał Gaston Juchet, nie tylko uznany projektant, ale przede wszystkim inżynier od aerodynamiki. Kiedy w 1958 roku zaczął pracę dla Renault, powierzono mu modernizację modelu Fregate, ale ówczesny prezes, Pierre Dreyfus, nie był do końca przekonany do propozycji młodego projektanta. Dreyfus nalegał, żeby modele Renault były inne od tego, co proponuje konkurencja. Był też przekonany, że marka może spokojnie porzucić popularne wówczas nadwozia trójbryłowe, na rzecz czegoś odważniejszego. Tak właśnie powstał projekt 115, znany też jako Renault 1500, samochód zaprojektowany przez duet Juchet i Georges. Nowy model miał sześć boczną i wysoki dach ze zintegrowanymi rynienkami. Ten pojazd zyskał całkowitą akceptację ówczesnego prezesa Renault.

Cały artykuł w iAuto 166 [LINK]

 

300 procent

Rynek klasyków – Renault 16

Samochody popularne, nawet tak oryginalne jak Renault 16, skazane są na trudny żywot. W okresie młodości mocno eksploatowane, później porzucane, bo kto by chciał jeździć autem odziedziczonym po dziadku. Trzeba dopiero pasjonata żeby takie auto przywrócić na drogę i kolejnego, który za coś takiego będzie gotów zapłacić.

Trzeba też jednak zrozumieć, że „Szesnastka” była rynkowym hitem w czasach kiedy to pojęcie ledwo dojrzewało. Poza tym, Renault przygotowało pod każdym względem bardzo dojrzały projekt. Dlatego po latach łatwo jest docenić dobrze utrzymany egzemplarz. Nie tylko bowiem cieszy swoją kondycją, ale wciąż dostarcza satysfakcji z próbowania projektanckich smaczków. Warto wiedzieć, że za takie ucztowanie przyjdzie jednak coraz więcej zapłacić. Najmłodsze samochody pochodzą z 1980 roku a poszukiwane auta z początków produkcji ukończyły z powodzeniem półwiecze. Z takim dorobkiem się nie żartuje. Z tym większą uwagą spoglądam na sprzedany niedawno w Szwecji egzemplarz z 1969 roku. Uzyskał on tam bowiem nieco ponad 30 tys złotych i to jest minimum, jakie przyjdzie nam zapłacić za R16. Ba, kilka lat temu, to były wszystkie pieniądze, jakich za „Szesnastkę” można było oczekiwać. To się jednak zmieniło. Teraz to jest dolna granica, zresztą za samochód w stanie, który pozostawia nieco do życzenia.

Całość w iAuto 166 – [LINK]

Importerzy samochodów zmieniają praktyki

Naprawy gwarancyjne nie będą uzależniane od serwisowania pojazdów tylko w autoryzowanych stacjach obsługi.

Dobre informacje dla nabywców nowych samochodów osobowych oraz niezależnych warsztatów.
Importerzy marek: Ford, Nissan, Citroen, DS i Peugeot zmienili swoje praktyki po interwencji Prezesa UOKiK.

Zgodnie z polskimi i unijnymi przepisami sprzedawcy nowych samochodów nie powinni wymagać od nabywców dokonywania przeglądów technicznych wyłącznie w autoryzowanych stacjach obsługi pod groźbą utraty gwarancji. Takie działanie  może być uznane za porozumienie ograniczające konkurencję pomiędzy importerami i autoryzowanymi stacjami obsługi (ASO), którego skutki są niekorzystne zarówno dla kupujących samochody, jak i dla niezależnych warsztatów.

Prezes UOKiK sprawdził w ramach badania rynku, czy tego typu praktyki stosują polscy importerzy samochodów.
Przeanalizowano działania 14 importerów (Ford Polska, Stellantis Polska, Nissan Sales Central&Eastern Europe, Mazda Motor Logistics Europe, Opel Poland, Toyota Motor Poland Company Limited, FCA Poland, BMW Vertriebs, MMC Car Poland, Mercedes-Benz Polska, Kia Motors Polska, Renault Polska, Hyundai Motor Poland, Volkswagen Group Polska), którzy były odpowiedzialni za sprzedaż następujących marek samochodów osobowych –  Ford, Nissan, Citroen, DS i Peugeot, Mazda, Opel, Toyota, Lexus, Fiat, Abarth, Alfa Romeo, Jeep, BMW, Mini, Mercedes, Smart, Kia, Renault, Dacia, Alpine, Hyundai, Volkswagen, Skoda, Audi, Seat, Porsche.
Prezes Urzędu objął również badaniem ponad 70 przedsiębiorców – dealerów lub ASO, należących do sieci badanych importerów.

Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK :

Wątpliwości wzbudziły działania importerów pięciu marek: Ford, Nissan, Citroen, DS i Peugeot. Po przeprowadzonej interwencji przedsiębiorcy zmienili swoje praktyki i nie będą ograniczać uprawnień z tytułu gwarancji tylko ze względu na serwisowanie samochodów poza autoryzowanymi stacjami obsługi. To dobra wiadomość tak dla  kierowców, którzy kupili lub planują kupić nowe samochody z salonów, jak i dla niezależnych warsztatów naprawczych.

Ford

Ford Polska oferuje nabywcom samochodów dodatkową, płatną usługę serwisowania pojazdów w dowolnym ASO po upływie podstawowej gwarancji. Jednocześnie spółka zastrzegała, że realizacja zakupionych uprawnień jest możliwa, jeśli wszystkie przeglądy techniczne będą odbywały się w ASO. Po interwencji Prezesa UOKiK spółka Ford Polska zmieniła swój regulamin i obecnie serwisowanie pojazdu poza Autoryzowaną Siecią Dealerską nie powoduje automatycznej utraty uprawnień w ramach dodatkowej usługi. Przedsiębiorca zamieścił informację o zmianie na stronie internetowej, poinformował o niej swoje autoryzowane warsztaty oraz wysłał maile i smsy do klientów.

Nissan

W celu  utrzymanie gwarancji, nabywcy samochodów Nissan mieli obowiązek dokonywania przeglądów lub corocznej kontroli nadwozia u dealerów samochodów Nissan lub w autoryzowanych stacjach obsługi. Po wystąpieniu Prezesa UOKiK spółka Nissan Sales Central&Eastern Europe usunęła ten wymóg. Poinformuje o tym klientów oraz zaproponuje podpisanie odpowiedniego aneksu do książki gwarancyjnej.

Citroen, DS i Peugeot

Spółka Stellantis Polska, importer samochodów Citroen, DS i Peugeot, oferuje nabywcom pojazdów dodatkowe usługi gwarancyjne w ramach tzw. umów serwisowych, obejmujących m.in. usunięcie skutków awarii. Kierowca był do niedawna zobowiązany do wykonywania wszystkich czynności serwisowych oraz związanych z obsługą pojazdu w ASO lub w sieci operatora assistance. Spółka zmieniła swoje praktyki i obecnie dopuszcza możliwość napraw również w niezależnych warsztatach, jeśli są one dokonywane zgodnie ze standardem marki. Przedsiębiorca zamieścił informację o zmianach na stronach internetowych poszczególnych marek i powiadomił autoryzowane stacje obsługi oraz dystrybutorów nowych pojazdów.

Jakie działania są niezgodne z prawem

Warto podkreślić, że Prezes UOKiK zakwestionował praktyki ograniczania uprawnień z tytułu gwarancji wyłącznie z uwagi na fakt dokonywania przeglądów lub serwisów poza ASO. Warto przy tym pamiętać, iż te usługi muszą być dokonywane zgodnie ze standardami danej marki. Wykonanie przeglądu, naprawy czy serwisu niezgodnie z tymi standardami może powodować utratę uprawnień wynikających z udzielonej gwarancji.

 

iAuto nr 163

Oddajemy 163 numer magazynu iAuto, a w nim kolejny pakiet autorskich materiałów motoryzacyjnych.

 

Pobierz i Auto wydanie 163

Spis treści

Naczelny tym razem podwyżkach cen paliw, podatku VAT i rachunkach.

 

Ceny paliw 9.03.2022 r. Fot. Marcin Banaszkiewicz

 

Z ekonomią na bakier
Satysfakcje Renault
Autonomiczne coraz bliżej
Jubileusz Pirelli
Nissan podsumował 2021 rok
Rozmowa iAuto
Sandero, Duster i inne…

 

Renault Megane E-Tech Electro

 

Kiedy w 1996 roku Blendersi śpiewali o pojeździe z silnikiem o takiej pojemności, pewnie nie mieli bladego pojęcia, że piętnaście lat później taki napęd będzie służył tylko pośrednio do napędu. Co innego też kojarzyło się z nazwą modelu Eclipse.

 

Mitsubishi Eclipse Cross. Fot. Mirosław Rutkowski

 

Tym razem udostępniono nam do testów popularnego crossovera z napędem pochodzącym z technologii Formuły 1. Ten model dostępny jest tylko w wyższych wersjach wyposażenia, co widać od razu. Mnogość dodatków w tym niewielkim aucie robi wrażenie. Pierwszy, działający prototyp skrzyni biegów tego modelu powstał z klocków Lego.

 

Renault Captur E-Tech Hybrid

 

Domagam się wyższej opłaty za obowiązkowe badanie techniczne mojego samochodu. W lipcu, kiedy będę miał termin corocznej wizyty w Stacji Kontroli Pojazdów, chcę zapłacić nie 98 złotych, a co najmniej 200 złotych.
Zwariowałem?

 

Stacja kontroli pojazdów. Fot. Mirosław Rutkowski

 

Kiedy model Almera zakończył żywot w gamie produkcyjnej Nissana, klientom zaproponowano podobny model, który nazwano Tiida. To właśnie na nim firma oparła prace konstrukcyjne swojego samochodu elektrycznego. Dziś historia Nissana Leaf zbliża się już do końca, ale w roku swojej premiery wybrano go Samochodem Roku 2011.

 

Nissan Leaf

 

Badania samochodów dostawczych prowadzone są według nieco innych zasad i zamiast gwiazdek NCAP przyznaje medale.

 

Testy NCAP dostawczaków

 

Kiedyś mówiło się, że jak kupujesz Mercedesa to już nic nie trzeba przy nim robić. W końcu jest nowy z fabryki i ma wszystko co mu do życia potrzebne. Z czasem ten zgubny pogląd rozplenił się wśród nabywców samochodów nowych, a także używanych z komisów czy z ogłoszeń. To zaś nieraz doprowadziło do przykrych konsekwencji.

 

Sami dbamy o samochód

 

Mimo pandemii, przejazdy autokarami zyskują nowych pasażerów. Rośnie liczba realizowanych połączeń, a plany przewoźników przewidują dalszy, dynamiczny rozwój.

 

Autokary

 

Usługi polegające na kompleksowym korygowanie defektów powłok lakierniczych, ich konserwacji i zabezpieczaniu, czyli usługi autodetailingowe, kosztują sporo. Tylko za mycie „detailingowe” można zapłacić kilkaset złotych, a przecież jest jeszcze polerowanie i nakładanie warstw ochronnych.

 

Autodetailing w garażu

 

Do refleksji nad tym, czego, kiedy i dlaczego słuchamy w samochodzie, skłonił mnie następujący fakt: testując Hyundaia Bayon zauważyłam ikonkę „dźwięki natury” i… zaczęło się. Najpierw słuchałam odgłosów lasu pełnego życia, potem spokojnych fal morskich, następnie ciepła przy kominku, deszczowego dnia i śnieżnej wioski. Włączyłam jeszcze masaż w fotelu i seans relaksacyjny połączony z muzykoterapią był naprawdę wyjątkowy.

 

Wszystko gra czyli dźwięki w aucie

 

Przeglądając niedawno moje dziennikarskie archiwum trafiłem na tekst, który popełniłem w październiku 2006 roku, niedługo po zakończonym Paris Motor Show. Pozwolę sobie przytoczyć jego niewielki, początkowy fragment, jako wyjście do dalszych, współczesnych już, rozważań na temat elektrycznej (r)ewolucji w motoryzacji.

 

Blaga – zero emisyjności

 

Jerzy Stec i Tomasz Wator, Polacy od lat mieszkający w Stanach Zjednoczonych, postanowili Starami 266 pokonać najpierw Amerykę Północną, a później Azję i Europę. Pokonując tę trasę chcą w sierpniu 2023 roku dojechać tymi ciężarówkami do Starachowic, matecznika Starów, na Zlot Legenda Stara.

 

Starami 266 po Ameryce i dalej

 

Do końca 2021 roku w Polsce zarejestrowanych było prawie 19 tysięcy samochodów w pełni elektrycznych (BEV) oraz nieco ponad 19 tysięcy pojazdów hybrydowych plug-in (PHEV). Do tego doliczyć należy ok. 1700 sztuk elektrycznych pojazdów użytkowych, czyli łącznie 40 tysięcy sztuk. Przyrost liczby aut obu typów w naszym kraju wyniósł w ubiegłym roku 93 %.

 

Elektryczny węzeł gordyjski

 

Już pod koniec lutego okaże się, która z dwóch firm biorących w projekcie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) opracuje prototyp elektrycznego samochodu dostawczego. Prace nad przygotowaniem dokumentacji technicznej trwały rok, a gotowy projekt może trafić do seryjnej produkcji już w IV kwartale 2023 r.

 

Polski elektryczny Evan Autobox

 

W czasie deszczu dzieci się nudzą… Nie tylko w czasie deszczu, ale w czasie podróży samochodem również. A jak się nudzą, to brudzą, zwłaszcza niewielkie wnętrze auta.

 

Tapicerka – ważna sprawa

 

Według aktualnie obowiązujących przepisów, na widok pieszego przy przejściu, kierowca ma obowiązek zatrzymać się i dwunożnego przepuścić. Tyle teoria, natomiast życie dowodzi, że jest jeszcze mnóstwo miejsca na praktykę.

 

Widok pieszego przy przejściu

 

Kilka marek samochodowych wywodzi swe nazwy od skrótów – np. FIAT, to Fabbrica Italiana Automobili Torino, SEAT powstał z pierwszych liter Sociedad Española de Automóviles de Turismo, a BMW, to nic innego jak Bayerische Motoren Werke. Jeszcze większa liczba marek wzięła swe nazwy od nazwisk założycieli firmy, najczęściej jednocześnie konstruktorów. Przykładem może być tutaj Porsche, Ford, Ferrari czy francuska „trójka”: Renault, Peugeot i Citroen. Są też osoby wybitnie zasłużone w rozwoju motoryzacji (zwłaszcza u jego zarania), których nazwiska znają tylko pasjonaci. Taką postacią jest niewątpliwie Henry M. Leland.

 

Lincoln Roadster 1932 r.

 

Kliknij zdjęcie okładki i czytaj

Okładka iAuto nr 163

Z Formuły 1 na drogi

Zmiany w motoryzacji to jak zbyt szybkie wejście w zakręt, który niepodziewanie się zacieśnia. A do tego nawierzchnia okazuje się miejscami zalodzona. Nie ma cudów, samochód musi wylecieć z drogi. Czy to samo stanie się z motoryzacją?

Chwalebne i konieczne ograniczanie emisji związków siarki, azotu czy dwutlenku węgla ma chronić powietrze miast i ograniczać tempo ocieplania klimatu. Za jednego z większych trucicieli uznano samochód, wobec tego od wielu lat wprowadzane są normy emisji spalin i przepisy wymuszające zmniejszenie zużycia paliwa. Nieco inne w Ameryce, nieco inne w Europie, jeszcze inne w Azji.

W Europie skala restrykcji spowodowała, że klasyczne silniki spalinowe, zwłaszcza duże, tych norm spełnić obecnie nie mogą. Skutek jest taki, że producenci albo muszą wycofać z produkcji przynajmniej część modeli, albo godzić się z karami za niespełnianie norm, albo obudować silnik skomplikowanym i kosztownym osprzętem. Skutki są różne, Infiniti uciekło z Europy, Mercedes wygasza AMG, jeszcze nie wiadomo co z serią RS w Audi czy M w BMW. Jednocześnie te marki wprowadzają modele z napędem nisko- lub bez-emisyjnym. Zresztą wszystkie marki, jedne wcześniej, inne nieco później wszystkie swoje modele przestawiają na napęd już to hybrydowy, już to wyłącznie elektryczny. Oczywiście nie staje się to z dnia na dzień, ani z miesiąca na miesiąc. Prace projektowe trwają od lat, inżynierowie czerpią inspiracje z najróżniejszych źródeł, podglądają konkurencję, szukają nowych materiałów lub wykorzystują opracowane dla sportu konstrukcje.

Fascynująca jest kreatywność ludzi motoryzacji która, zresztą nie tylko w tej branży, jest potwierdzeniem tego, że człowiek jest przede wszystkim twórcą. Ale to tak na marginesie, refleksja ta nasunęła mi się przy okazji spotkania z samochodami Renault. Firma od lat, wspólnie z Nissanem, poszerza ofertę samochodów bezemisyjnych. W tym roku w ofercie pojawiły się samochody, w których napęd hybrydowy ma rodowód najlepszy z możliwych – wywodzi się z Formuły 1.

Gamę Renault E-TECH Hybrid i Plug-in Hybrid tworzą trzy modele: Clio (E-TECH Hybrid – hybryda pełna o mocy 140 KM), Captur i Megane Grandtour (E-TECH Plug-in Hybrid – hybryda ładowana 160 KM). Napęd E-TECH w wersji hybrydowej lub hybrydowej plug-in został opracowany i opatentowany przez dział konstrukcyjny Renault i pochodzi z modelu koncepcyjnego EOLAB, który był pokazywany na Międzynarodowym Salonie Samochodowym w Paryżu w 2014 roku. W trakcie prac rozwojowych nowa technologia była testowana przede wszystkim pod kątem niezawodności i trwałości.

Technologia E-TECH Hybrid składa się ze specjalnie zmodyfikowanego silnika benzynowego 1,6 l nowej generacji, dwóch silników elektrycznych (jeden do napędu, a drugi to wysokonapięciowy rozrusznik i generator) oraz wielotrybowej skrzyni biegów Multi-mode (MMT) ze sprzęgłem kłowym. Cały układ zapewnia optymalną, płynną zmianę przełożeń zgodnie z algorytmem maksymalnej sprawności energetycznej. W projektowaniu zespół inżynierów korzystał z doświadczeń stajni Renault F1 Team.

Czytaj dalej: iAuto 149 str. 11

iAuto nr 149

Wydanie nr 149 magazynu iAUTO

W numerze:

Od trzech lat liczba ofiar na polskich drogach rośnie. Pewną poprawę przyniosły ograniczenia epidemiczne, wypadków jest mniej. Ale to nie oznacza, że jest dobrze. Dla przykładu ostatnie dwa tygodnie to niemal 800 wypadków i 100 ofiar śmiertelnych.

W elektrycznym LEAF-e jeżdżąc po mieście lub na krótkie wycieczki czułam się nowocześnie i komfortowo. Ale były też dłuższe podróże, w trakcie których obiecałam sobie, że już nigdy i już nigdzie elektrykiem się nie wybiorę.

Renegade 4xe i Compass 4xe to pierwsze zelektryfikowane modele Jeepa. Oba SUV-y Jeepa 4xe z napędem hybrydowym plug-in mają być pionierami „zielonej” rewolucji marki.

Zmiany w motoryzacji to jak zbyt szybkie wejście w zakręt, który niepodziewanie się zacieśnia. A do tego nawierzchnia okazuje się miejscami zalodzona. Nie ma cudów, samochód musi wylecieć z drogi. Czy to samo stanie się z motoryzacją?

Zanim przejdę do wyników tych konkretnych testów, proponuję małe wprowadzenie, po którym na te wyniki pozostanie już właściwie niewiele miejsca. Inaczej mówiąc (pisząc) jest to tylko pretekst, by napisać o tym ,jak rozwijał się pomysł (standaryzowanej) demolki nowych samochodów…

Rozpoczęcie produkcji Polskiego Fiata 125p, jesienią 1967 roku, dało naszym konstruktorom doskonałą bazę do tworzenia nowych wersji pochodnych. Na efekty prac nie trzeba było długo czekać. Od początku lat 70. zaczęły licznie pojawiać się nowe wersje. Niektóre, jak kombi, sanitarka czy pick-up, zostały wdrożone do produkcji seryjnej. Większość pozostała jednak tylko w stadium prototypów lub krótkich serii informacyjnych.

Dziś opowiem o dwóch niezwykłych niemieckich muzeach techniki – Sinsheim i Speyer. Jedno od drugiego oddalone jest o ok. 40 km. Odwiedziłem je dwa lata temu, przeznaczając na każde z nich pół dnia.

Co prawda tegoroczne Targi, Salony, Show i tym podobne wielkie wydarzenia albo zostały odwołane lub przełożone, albo odbyły wirtualnie. Wirtualnie również odbyła się II edycja plebiscytu Trade Press Awards, organizowana przez Międzynarodowe Targi Poznańskie.

Nie ulega wątpliwości że trzeba ratować Ziemię. Chronić przyrodę, wodę, energię i powietrze. Zasoby. Jednym ze sposobów jest ograniczenie emisji trucizn przez samochody.

Rozmowa o motocyklach, samochodach, amfibiach, czołgach i Forcie Marian z Marianem Laskowskim, organizatorem Międzynarodowego Zlotu Historycznych Pojazdów Wojskowych oraz założycielem Muzeum Miliitarno-Historycznego w Darłowie.

Kiedy 13 lutego uroczyście ogłoszono wsparcie przez Orlen Roberta Kubicy w F1 i, jednocześnie, jego startów w wyścigach DTM, to oczywiste było, że ani w jednej, ani w drugiej dyscyplinie sukcesów sportowych nie będzie. I nie było. A co w przyszłym roku?

Wyścigowe Mistrzostwa Polski zaczęły się rekordowo późno, ale za to rozegrały się w iście sprinterskim tempie. Po rundzie w lipcu, kolejne dwa spotkania odbyły się na przełomie sierpnia i września, w odstępie trzech tygodni, z finałową rundą w drugi weekend października. Wszystkie wyścigi odbywały się na Torze Poznań.

Od roku pandemia koronawirusa COVID-19 paraliżuje świat praktycznie pod każdym względem (zapewne poza branżą funeralną). Dobrą wiadomością w tym pandemicznym zawirowaniu jest to, że (słynny jak najbardziej) Rajd Dakar 2021 odbędzie się!

W połowie listopada, dokładniej w dniach 12 – 14, na torze Sebring odbył się długodystansowy wyścig 12-godzinny. Wystartował w nim polski zespół Inter Europol Competition z Jakubem Śmiechowskim za kierownicą prototypu klasy LMP2. To był drugi start polskiej ekipy w serii wyścigowej IMSA.

  • Strona 51

Kalendarium pod redakcją Macieja Rzońcy

Wydarzenia i rocznice: wrzesień 2020

 

kliknij w obrazek i pobierz

Wydarzenia i rocznice: czerwiec 2020.

Kalendarium pod redakcją Macieja Rzońcy.

Całkiem unikalny (dzisiaj) Spider
Na początku lat 90-tych w Renault pojawiła się koncepcja, by „przypomnieć światu”, iż są także producentami świetnych samochodów sportowych. Tradycja ta zaczęła się od francuskiej firmy Gordini produkującej z sukcesem wyścigowe pojazdy. Z czasem weszła ona w skład koncernu Renault i – podobnie jak Abarth dla Fiata – szykowała sportowe wersje niektórych modeli firmy „matki”. Dużym sukcesem okazał się model Renault 5 Turbo, ale do lat 90-tych pozostała już tylko jego legenda. Przyszedł czas na coś nowego. Swoją premierę miał w 1995 roku podczas Salonu Samochodowego w Genewie i otrzymał nazwę Spider…

Wysmukła, lecz muskularna sylwetka nadwozia oraz płynne i mocno zarysowane linie świadczyły o mocy, a jednocześnie elegancji auta. Umieszczony centralnie z tyłu silnik oraz lekki, aluminiowy szkielet podwozia gwarantowały przyjemność jazdy na drodze, a na torze zapewniała ją wersja Spider Trophy. Zgodnie z tradycją roadsterów Spider stawiał na proste i niezbędne wyposażenie: kubełkowe fotele, klatka bezpieczeństwa, brak wspomagania kierownicy, ABS-u czy ogrzewania nawiązywały do świata sportów samochodowych. Samochód zapewniał silne wrażenia podczas przyspieszania, hamowania i wyjątkowe poczucie trzymania się drogi bez konieczności dysponowania budżetem na auto wyczynowe.

Pełna nazwa tego modelu, to Renault Spider „Saute-vent”, czyli „bez przedniej szyby”. Rzeczywiście, zamiast niej zastosowano niewielka owiewkę, która chroniła przed strumieniem powietrza czy drobnym deszczem przy stosunkowo niewielkiej prędkości. Przy większej, niezbędnym okazywał się kask, a przynajmniej solidne gogle. Już to dawało kierowcy niezwykłe wrażenia z jazdy. Natomiast po zatrzymaniu drzwi 2-osobowego roadstera unosiły się do góry jak skrzydła…

Auto wyposażono w 2-litrowy, 4-cylindrowy, rzędowy silnik o mocy 150 KM przy 6 000 obr./min. Pozwalał on na rozwinięcie prędkości maksymalnej 210 km/godz. Masa własna pojazdu wynosiła 930 kg. Napęd na tylne koła.

Rok później Renault zaproponował bardziej ucywilizowaną wersją Spidera dodając przednią szybę oraz możliwość zamontowania miękkiego dachu. Poza tym nic więcej się nie zmieniło – jedna wersja wyposażenia, aluminiowy szkielet podwozia, drzwi otwierane do góry, klatka bezpieczeństwa. Centralnie umieszczony z tyłu silnik nadal pochodził z Clio Williams. Zapewniał niezwykle korzystny dla Spidera stosunek masy do mocy. Ekstremalny samochód dostarczał surowej przyjemności sportowej jazdy, którą wysoko cenili jego amatorzy.
Wprowadzenie przedniej szyby nie spowodowało, że stracił na charakterze. Warto dodać, że te samochody produkowane były w fabryce Alpine we francuskim Dieppe. (Obecnie Alpine stała się odrębną marką super-samochodów spod znaku Renault).

Do 1999 roku, kiedy zaprzestano produkcji Spidera powstało 1800 egzemplarzy tego auta, w tym setka z kierownicą po prawej stronie i tylko z szybą. Spider stał się pierwszym samochodem drogowym oznaczonym jako Renault Sport, którą to nazwę – do dzisiaj – otrzymują auta o wysokich osiągach opracowanych przez dział Renault Sport.

Dalszy ciąg i zdjęcia

znajdziesz w bezpłatnym wydaniu magazynu iAuto nr 145 [LINK]

iAuto 144

Wydanie nr 144 magazynu iAUTO

W numerze:

  • Wrażenia z jazd Hyundai IONIQ
  • Renault Captur
  • ile kosztuje samochód – 20 lat eksploatacji
  • Czym jest samochód dla Polaków?
  • zwiedzamy kamperem
  • pożegnanie Ryszarda Żyszkowskiego i Marcina Turskiego
  • atrakcje w Poznaniu
  • kalejdoskop firmowy (VW, Mitsubishi, Skoda)
  • zapowiedź Dakaru
  • fotorelacja z Classicauto Cup
  • Kalendarium M. Rzońcy – Renault 5

kliknij w obrazek i pobierz

Trzy dekady w Renault

O tym i owym, ale przede wszystkim o samochodach z kobietą, która była kotem rozmawia Mirosław Rutkowski.
Agata Szczech, jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w branży, od lat związana z Renault Polska, emanuje zawsze dobrą energią i zaraża uśmiechem.

Jakie stanowisko zajmuje Pani w Renault?

Dyrektor Komunikacji Terytorium East. Jest to jeden z najbardziej kompleksowych i zróżnicowanych terytoriów Renault; siedem krajów, osiem języków…

Wszystkie Pani zna?

Ha, ha, byłoby fajnie, ale niestety nie… Ale francuski i angielski rozwiązują problem.

Pracę w Renault zaczynała Pani od…

Zaczynałam jako asystentka pierwszego prezesa firmy, przechodząc z innej ze stanowiska członka zarządu.

Trochę lat od tamtego czasu minęło…

Tak, 15 kwietnia minęło 27 lat.

Jak wyglądała praca w tamtym czasie? Bez internetu, bez komórek, bez komputerów?

Wbrew pozorom nie mam wrażenia, że pracowaliśmy wolniej, chociaż sama sobie zadaję pytanie jak sobie radziliśmy z komunikacją. Bo kiedy zaczynałam, Renault budowało sieć dealerską od zera i praktycznie każdy tydzień spędzałam w trasie. Podróżowaliśmy z prezesem po całej Polsce spotykając się z kandydatami na dealerów. Teraz mamy komórki, wtedy tego nie było, więc do biura, które mieściło się w jednym pokoju hotelu Marriott, przychodziły faxy – czytałam je raz na tydzień. Pamiętam też, że na ścianie wisiała ogromna mapa, na której wyznaczałam trasę na kolejny tydzień.

Jakie wymagania były stawiane przed dealerami?

Teraz jesteśmy na innym etapie, są inne standardy, inne oczekiwania klientów. Kiedy zaczynaliśmy, punktem wyjścia było poszukiwanie dobrych ekspertów – często to byli właściciele niewielkich stacji obsługi, którzy mieli dużą renomę wśród klientów i którzy chcieli wzrastać wraz z Renault. Na początku dziwiłam się, że szef odrzucał oferty współpracy od firm z ogromnymi środkami finansowymi, później zrozumiałam, że nie tego szukamy. Takich oferentów interesował jedynie zakup dużej partii samochodów do ich dalszej odpsprzedaży, a nie prowadzenie porządnej stacji pod marką Renault, bycie przedstawicielem firmy, dbanie o jej wizerunek. Wówczas też i realia były inne, w wielu punktach samochody stały pod chmurką, były sprzedawane z placu. W tej chwili jesteśmy przyzwyczajeni do profesjonalnej obsługi, pięknych salonów, serwisów, często też klient wymaga, żeby samochody zostały przedstawione w jego siedzibie.

Istotą i celem działalności Renault Polska jest sprzedaż samochodów…

To serce naszej działalności, podobnie jak obsługa serwisowa. Ale do naszych zadań należą też dbałość o renomę firmy, zadowolenie klientów, budowanie wizerunku kilku marek grupy. W efekcie końcowym chodzi o rentowny rozwój.

No tak, ale sprzedaż samochodów czasem jest rewelacyjna, czasem katastrofalna. Jak to było na przestrzeni tych niemal 30 lat? Pytam o największy sukces, ale też i klęskę…

Nie przypominam sobie spektakularnego niepowodzenia. Jak Pan wspomniał, raz jest lepiej, raz gorzej, to jest swoista sinusoida. Są okresy, kiedy wprowadzamy modele niezwykłe i wyjątkowe, które podobają się klientom. Na początku do takich należały modele 19 i Clio, potem Megane – do dzisiaj są kojarzone z Renault i mają bardzo dobry wizerunek. Można powiedzieć, że te modele w dużym stopniu zbudowały pozycję Renault. Sporym krokiem, jeśli idzie o innowacyjność, był Scenic. W tej chwili warunki się zmieniły i ten segment bardzo maleje. Na pewno wielkim sukcesem była innowacyjna akcja Twingo Zet – podczas jednego weekendu w naszych salonach pojawiło się ponad milion osób.

A projekty Vel Satis i Avantime?

To są dwa zupełnie różne samochody, chociaż pojawiły się w tym samym czasie. Avatime bardzo wyprzedził swoje czasy, był futurystyczny, w tej chwili stał się poszukiwanym, wręcz kultowym klasykiem. Natomiast Vel Satis jest dla mnie superzagadaką, bo był to samochód bardzo ceniony przez klientów, którzy go użytkowali – natomiast w Polsce trudno było ich przekonać, żeby go kupili.

Rzeczywiście wrażenia z jazd tym modelem były znakomite. Może był za drogi?

Nie, myślę, że to nie była kwestia ceny. Odniósł sukces na rynkach bardziej związanych z Renault, takich jak Francja czy Hiszpania, natomiast w Polsce nie.

Ważnym rozdziałem był udział Renault w sporcie, Clio i Megane w rajdach, markowy puchar wyścigowy… Dziś na trasach i torach w Polsce Renault nie ma. Dlaczego?

Tak i nie. Sport jest bardzo silnym elementem całej historii Renault. Od początku powstania firmy byliśmy obecni i w wyścigach, i w rajdach, w Polsce też przez ponad dekadę. Mieliśmy kilka zespołów rajdowych, w naszych barwach startowały takie sławy, jak Bogdan Herink czy Janusz Kulig, Później przez trzy lata prowadziliśmy puchar Megane, który był ceniony przez kierowców i media. Po kilkunastu latach przerwaliśmy naszą działalność sportową ze względu na jej niewielkie przeniesienie w mediach. Za każdym razem to był ogromny wysiłek z naszej strony, żeby zapewnić obecność tych wydarzeń w prasie czy telewizji.

Dlaczego media nie interesują się sportami samochodowymi?

W polskich mediach nie ma tradycji promocji sportów motorowych, za to bardzo preferowana jest piłka nożna. Sport samochodowy jest spychany na margines, często pokazywany w godzinach, kiedy ludzie śpią. Poza tym wśród fanów sportów motorowych większym zainteresowaniem w naszym kraju cieszą się rajdy, wyścigi mniej. To pewnie związane jest z faktem, że nie mamy profesjonalnych obiektów. Jeśli spojrzymy na terytorium za które odpowiada Renault Polska, to na przykład w Estonii sporty motorowe są chętnie pokazywane. Nie przywołuję już Anglii, która jest pod tym względem wyjątkowa… Mimo wszystko rok temu doszliśmy do wniosku, że sport jest fajnym pomysłem na Dustera i uruchomiliśmy Dacia Duster Elf Cup, który okazał się sukcesem. Niezawodność i osiągi samochodu zaskoczyły wielu miłośników offroadu, zawodnicy ze sobą rywalizują, ale jednocześnie tworzą fajną rodzinę. Z pucharem Dustera wiążą się wspaniałe, pozytywne emocje. Na szczęście mamy erę internetu, więc w komunikacji tego projektu nie jesteśmy skazani na media tradycyjne.

Duster to Dacia, a skoro o Dacii – należałem do tych, którzy przed laty wieszczyli klęskę; Dacia miała wizerunek fatalny i inwestycja Renault wydawała się chybiona. Obecnie rumuńska marka z francuską techniką święci triumf, a Duster jest najlepiej sprzedającym się samochodem wśród klientów prywatnych.

Rzeczywiście, kiedy marka Dacia wchodziła na rynek, spotykaliśmy się z wieloma… wątpliwościami, nie tylko ze strony mediów. Sądzę, że trzeba było zrozumieć cały biznesmodel Dacii, po co ta marka była tworzona i do kogo skierowana. W rezultacie Dacia odniosła ogromny sukces. Na pewno Duster jest modelem, który zbudował jej wizerunek, a praktycznie niemalże stworzył odrębną markę.

Na czym polega tajemnica Agaty Szczech, że czego nie dotknie, to przynosi sukces? I jeszcze, jak to jest, że zawsze u Was jest taka atmosfera, że przyjemnie jest być. Czy to na prezentacjach nowych modeli, konferencjach prasowych, zawodach sportowych, czy u dealerów, czy tak, jak dziś w czasie wywiadu?

Dziękuję, bardzo miło to słyszeć. Myślę, że jest kilka powodów, po pierwsze tożsamość marki i polityka firmy. A także bardzo dobrze dobrany zespół.

Jakbym słyszał korporacyjne zaklęcia…

Może to brzmi korporacyjnie, ale rzeczywiście wynika ze sposobu zarządzania. Musi być pewna kultura firmy, która wyznaje i ceni określone wartości. Te wartości są potem przekładane chociażby na dobór ludzi, na sposób budowania zespołu, nawet na sposób rozliczania ludzi z pracy.

Czyżby słupki excela nie obowiązywały?

Oczywiście liczą się mierzalne efekty, na przykład sprzedaż, ale u nas w firmie kładzie się duży nacisk na pracę zespołową. Uczymy się też tego, jak powiązać cele pracowników z celami firmy. Wyzwania globalne są później transformowane we wskaźniki lokalne, dzielone na poszczególne departamenty i wreszcie na cele indywidualne. Chodzi o to, aby ludzie wiedzieli, że ta ich mała cegiełka jest elementem całego muru, że jest tożsama z celami i potrzebami firmy.

A skąd pomysł na aktywność dotyczącą bezpieczeństwa na drogach?

Jestem niezwykle szczęśliwa z tego powodu, że w całym koncernie społeczna odpowiedzialność biznesu jest bardzo mocno osadzona w strategii. Firma rzeczywiście rozumie, że nie wystarczy tylko zarabianie pieniędzy, że trzeba się dzielić swoim zyskiem, swoją pracą i doświadczeniem. 
I to jest robione bardzo konsekwentnie, od poziomu centralnego po poziom lokalny. My w Polsce rozwinęliśmy tę działalność bardzo szeroko, od wielu, wielu lat. W bezpieczeństwo ruchu drogowego zaangażowaliśmy się już w 1993 roku, czyli dwa lata po utworzeniu polskiej filii. Początkowo były to seminaria, regularnie spotykaliśmy się w szerszym gronie z dziennikarzami, ekspertami, władzami, znajdowaliśmy wspólnie różne rozwiązania. Efektem wspólnych zabiegów było między innymi wprowadzenie obowiązku przewożenia dzieci w fotelikach. Bezpieczeństwo było naszym znakiem rozpoznawczym przez wiele lat.

Media taką aktywnością raczej się nie interesują…

Szkoda, ale specjalnie nam to nie przeszkadza w byciu konsekwentnym. Dla nas liczy się to, że w ramach programu „Bezpieczeństwo i mobilność dla wszystkich” w ciągu czternastu lat przeszkoliliśmy ponad milion dzieci, to że w ramach tego programu powstało ponad siedemset klubów bezpieczeństwa w szkołach. Program edukacyjny zakończyliśmy, natomiast kluby nadal istnieją i działają. Są nadal przez nas wspierane, ale pod parasolem Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego, którego jesteśmy członkiem współzałożycielem. W tym roku udało nam się pozyskać jako patrona szkolnych klubów bezpieczeństwa drogowego panią prezydentową. Od 2004 roku mamy swoją szkołę doskonalenia techniki jazdy – na początku była to pierwsza markowa szkoła Renault w Europie. Później takie szkoły powstały we Francji i innych krajach europejskich. Szkoła funkcjonuje świetnie, wciąż się rozwija. Do dziś wyszkoliliśmy blisko 30 tysięcy kierowców, naszymi klientami jest blisko 380 firm i to jest konkretny dorobek. Po ponad 20 latach aktywności w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego zdecydowaliśmy, że chcemy się zaangażować także w inne dziedziny ważne dla koncernu. Bardzo zainteresowała nas różnorodność, wyrównywanie szans. To jest temat rzeka, w związku z tym skoncentrowaliśmy się na dwóch grupach. Jedna to są osoby niepełnosprawne fizycznie, druga to dzieci z ubogich rodzin. W ramach programu Renault Handisport Team od pięciu lat wspieramy skoczka wzwyż Maćka Lepiato, który jest dwukrotnym złotym medalistą paraolimpiady, czterokrotnym mistrzem świata i bije kolejne rekordy – najczęściej własne 

Maciej Lepiato jest wzorcem dla innych, pokazuje, że można…

Zdecydowanie. Prowadzimy z nim różne akcje, na przykład spotkania motywacyjne w szkołach, ostatnio uruchomiliśmy akcję „Pomagaj rzeczowo”. Staramy się skojarzyć potrzeby sportowców niepełnosprawnych z firmami produkującymi sprzęt. Mamy nadzieję, że w ten sposób uda nam się ułatwić osobom niepełnosprawnym realizację ich ambicji i pasji. Od lat wspieramy też Centrum Niewidomych w Laskach. Organizujemy tam co roku wolontariat; chętni pracownicy naszej firmy jadą tam i pomagają. W czerwcu wspólnymi siłami budowaliśmy ogrodzenie. To jest bardzo fajne doświadczenie, bo jest satysfakcja, że pomagamy. A przy okazji też się integrujemy i powstaje świetna atmosfera.

Czy to jest jedna z tajemnic tej atmosfery, o którą pytałem wcześniej?

Na pewno tak.

Za sprawą rozwoju technologii, ale i ekologii motoryzacja bardzo się zmienia. To stawia wielkie wyzwania przed producentami samochodów. W jakim kierunku zmierza Renault?

Teraz w związku ze zmianami w motoryzacji angażujemy się w mobilność zrównoważoną, której elementem są samochody elektryczne. Rusza właśnie szósta edycja programu „Eco-miasto”, którego jesteśmy głównym partnerem. Najbardziej zielone miasta w Polsce są wybierane w kilku kategoriach: mobilność zrównoważona, gospodarka wodna, efektywność energetyczna budynków, zieleń miejska a jakość powietrza i gospodarka o obiegu zamkniętym. Konkurs jest tylko narzędziem, ponieważ głównym celem jest rozszerzanie dobrych praktyk i edukacja. W seminariach i kongresach uczestniczą przedstawiciele miast z Francji i innych krajów, którzy mają doświadczenie w danej dziedzinie. Podczas spotkań pokazują swoje najlepsze projekty, analizują powody sukcesów, ale prezentują także wnioski z niepowodzeń. To stanowi wspaniałą inspirację dla polskich miast, z których już wiele może się pochwalić własnymi fajnymi rozwiązaniami.

Czy oferta samochodów elektrycznych Renault jest efektem restrykcji i przepisów unijnych lub władz niektórych miast? Jednocześnie najbardziej rozpowszechnionym silnikiem koncernu jest 1,5 dCi, czyli Diesel, który zwłaszcza ostatnio ma paskudną opinię.

Jeśli chodzi o restrykcje w miastach, to nie są one punktem wyjścia, lecz konsekwencją. Czyli jest odwrotnie. W skali globalnej mówimy o ociepleniu klimatu, o emisji CO2. Jeśli chodzi o miasta to dotykamy kwestii komfortu życia. Obecnie około połowy ludności świata żyje w miastach, ocenia się, że w 2050 roku będzie to ponad 70%. Z jednej strony miasta generują dużo zysków, ale z drugiej – zużywają zasoby. Trzeba to jakoś rozwiązać. Głównym problemem – zwłaszcza dużych aglomeracji – jest komunikacja, czyli korki, hałas i spaliny. Odpowiedzią producenta samochodów jest samochód elektryczny, który podczas użytkowania nie emituje spalin i hałasu.

Ale spaliny emituje tam, gdzie wytwarza się prąd elektryczny z paliw kopalnych…

W Polsce jeszcze tak, ale w wielu krajach przechodzimy na czyste źródła energii. Niezależnie od tego samochód elektryczny przyczynia się do rozwiązania problemu ekologicznego w dużych aglomeracjach. Walcząc ze smogiem i hałasem miasta starają się ograniczyć ruch samochodów z silnikami spalinowymi np. zamykając ich wjazd do określonych dzielnic (zazwyczaj centrum lub starówka). I to jest słuszne. Ale do takich dzielnic trzeba dowieźć mnóstwo różnych towarów; do restauracji, pubów, kwiaciarni, sklepów, trzeba też wywozić śmieci. I tutaj rozwiązaniem jest samochód elektryczny który może to wszystko dowieźć – nawet w nocy – bez hałasu i bez emisji spalin.

Czy widzi Pani przyszłość elektrycznych samochodów autonomicznych?

Ja jestem zafascynowana samochodami autonomicznymi.

Dlaczego?

Nie należy tego rozumieć, że samochód autonomiczny z napędem elektrycznym zastąpi samochody, które obecnie użytkujemy. To jest oferta równoległa, tak jak np. transport miejski . Weźmy dwa aspekty użytkowania samochodu autonomicznego. Pierwszy – użytkowanie przez osobę prywatną. Często słyszę zarzut, że po co nam samochód autonomiczny, który zabiera nam przyjemność z jazdy. Tylko warto sobie zadać pytanie, kiedy i jak często mamy przyjemność z jazdy? Czy kiedy stoimy w korku? Przyjemność jest wątpliwa. Ja często do pracy jadę godzinę. Wprawdzie staram się spożytkować ten czas ucząc się dodatkowego języka, ale nadal muszę być skupiona na drodze. W takiej sytuacji fajnie byłoby mieć samochód autonomiczny. Inny przykład: jedziemy w długą trasę, wyjechaliśmy bladym świtem, wracamy późnym wieczorem. W drodze powrotnej jesteśmy bardzo zmęczeni, do tego mży, jest słaba widoczność, a mamy jeszcze kilkaset kilometrów do przejechania. Dobrze byłoby włączyć tryb autonomiczny, zdrzemnąć się, a samochód przywiózłby nas do domu. Kolejny aspekt to zmiana zachowań – wszystkie badania wykazują, że młodzi ludzie nie chcą spędzać czasu za kierownicą w korkach. Nie tak dawno prawo jazdy było czymś pożądanym, a teraz coraz więcej osób prawa jazdy nie chce. Żyjemy coraz bardziej w świecie wirtualnym i coraz więcej ludzi woli spędzać czas nie za kierownicą, ale w social mediach, więc chętnie wybierają transport miejski. Już zaprezentowaliśmy autonomiczne samochody do przewozu kilku osób, które są świetnym rozwiązaniem. Jest też grupa ludzi, którym szwankuje wzrok czy z wiekiem spada sprawność, ale chcą pozostać niezależnymi i dla nich jest to też świetna oferta. Samochód autonomiczny doskonale sprawdzi się jako shuttle w hotelach czy w turystyce jako pojazd dający możliwość zwiedzania miasta (możliwość programowania trasy, opisy zabytków itd.), odwiezie nas po imprezie w pubie – zastosowań jest dużo.

Ale za technologią nie bardzo nadąża prawo…

Tak, zgadza się. Nie wystarczy tylko samochód autonomiczny, którym mogłam jeździć pod Paryżem, ale nie mogę po Warszawie. Za tym muszą iść rozwiązania legislacyjne, infrastruktura. Ale to się dzieje bardzo szybko i w perspektywie czterech, pięciu lat takie samochody będą jeździły po Europie. Już w tej chwili Normandia staje się powoli centrum samochodów autonomicznych; jest przygotowywana infrastruktura, przepisy. Samochód, który testowaliśmy w grudniu, poruszał się w normalnym ruchu po autostradzie.

A nie budzi Pani niepokoju sztuczna inteligencja? Autonomiczne samochody to tylko początek; wiele ośrodków naukowych pracuje nad stworzeniem kompletnej i samoistnej inteligencji. Czy owa inteligencja z zimną logiką nie określi człowieka jako największego zagrożenia planety Ziemia?

Myślę, że obawy jakie ludzie mają, dotyczą sprawności i niezawodności systemów, czy nie będzie wypadków spowodowanych tym, że człowiek nie siedzi za kierownicą. Ale zastanówmy się, ile wypadków powodują ludzie i na ile niezawodna jest technika. Całkiem niedawno w Dolinie Krzemowej przeprowadziliśmy test; manewr ominięcia przeszkody został wykonany z taką samą precyzją, jak robią to profesjonalni kierowcy wyścigowi. Poza tym tak naprawdę z części autonomicznych rozwiązań już korzystamy, z czego nie zdajemy sobie sprawy; począwszy od wykrywania przeszkód na drodze, pieszych poprzez adaptacyjny regulator prędkości, wspomaganie hamowania w awaryjnej sytuacji, kontrolę martwego pola czy system wspomagania parkowania. Samochody zaczynają „widzieć”, komunikować się między sobą, z infrastrukturą drogową i z systemami nawigacji. W 5-stopniowej skali autonomiczności Symbioz, który testowaliśmy na publicznych drogach, znajduje się na poziomie 4.

Nowe rozwiązania technologiczne szybko zmieniają motoryzację. Rodzi się pytanie, co za pięć, dziesięć lat stanie się z kupowanymi obecnie samochodami? To są miliony aut, ich stan techniczny będzie dobry, ale standardem będą elektryczne samochody autonomiczne i tylko takie będą mogły – zapewne – jeździć w miastach. Czy warto więc kupować nowy samochód?

Ale to się nie będzie działo z dnia na dzień. Samochody elektryczne i z każdym innym alternatywnym napędem będą wchodziły stopniowo. Ten kawałek tortu będzie coraz większy, ale to nie oznacza, że nagle od 1 stycznia nie będzie wolno używać samochodów z silnikiem spalinowym. Już teraz u producentów coraz większy procent oferty stanowią samochody niskoemisyjne. U nas w ubiegłym roku został ogłoszony plan pięcioletni Drive the Future, który przewiduje, że w tym czasie pojawi się 18 model elektrycznych lub elektryfikowanych. Podobnie z samochodami autonomicznymi, w kolejnych modelach znajdzie się coraz więcej systemów wspierających kierowcę i stopniowo dojdziemy do aut w pełni autonomicznych. To bardzo bliska przyszłość.

Dość o samochodach. Woli Pani koty, czy psy?

Wszyscy wiedzą, że jestem kociarą. W dzieciństwie miałam i psy, i koty. Psy zawsze duże, najczęściej wilczury. Tryb pracy, częste wyjazdy powodują, że mam koty. Kocham zwierzęta, należę do WWF, wspieram przytuliska, mam adopciaki w różnych częściach kraju. 🙂

A jest kraj, którego Pani nie odwiedziła?

O, jest bardzo dużo miejsc, w których nie byłam. Na przykład nigdy nie byłam w Azji…

Właśnie, dlaczego Renault, które jest obecne wszędzie, jakoś w Azji niespecjalnie?

Renault w Azji jest obecne (Indie, Chiny. Korea…), po prostu tak się złożyło, że tego kontynentu jeszcze nie odwiedziłam. Byłam w wielu krajach w Europie, w Kanadzie, Brazylii, w Afryce, nie znam Australii, Nowej Zelandii.

Wychodzi na to, że Renault jest fantastycznym biurem podróży…

Niewątpliwie jednym z plusów tej pracy jest to, że poznaje się świat, i to nie tylko pod kątem krajobrazów, miejsc, zabytków, ale przede wszystkim ludzi, mentalności i kultur, często bardzo od naszych odległych. Spotykamy ludzi z różnych krajów. Na pewno jest to bardzo rozwijające i wzbogacające. Kiedy się łączyliśmy się z Nissanem, w koncernie odbywały się szkolenia z mentalności japońskiej i na odwrót. Musieliśmy się nauczyć ze sobą współpracować. Wiele odległych miejsc jak Mauritius czy Dominikana odwiedziłam prywatnie.

Czy dzięki temu współpraca dobrze się układa?

Ja uważam, że alians z Nissanem jest unikatowy jeśli chodzi o branżę samochodową. Obie firmy reprezentowały bardzo różne rynki, inny know how, w związku z tym uzupełniamy się. Nissan otworzył nam Azję, my Europę czy Amerykę Południową Nissanowi. Nissan ma uznane rozwiązania napędu 4×4, my mamy małe Diesle, i tak dalej. Niewątpliwie ten mariaż jest fantastyczny.

W tej sytuacji pokrewieństwo techniczne Dacii nie tylko z Renault, ale i z Nissanem nie powinno nikogo dziwić. Czy podobne efekty przyniosą związki z Mitsubishi?

Grupa Renault to też Dacia, Samsung Motors, mamy alians Nissanem, kontrakt z Ładą, współpracę z Daimlerem i z Mitsubishi W zeszłym roku sprzedaliśmy łącznie10 milionów 600 tysięcy samochodów i byliśmy pierwszym koncernem na świecie. Łączenie sił ma sens.

Czy przyszłość motoryzacji to konsolidacja wielu marek w kilku koncernach?

Globalizacja postępuje od dawna i nie ma od tego odwrotu. Niewątpliwie przyszłość motoryzacji to konsolidacja i łączenie ośrodków badawczo-rozwojowych, wspólne działy zakupów, back office w zakresie szkoleń, systemów informatycznych i tak dalej. Ale jednocześnie na rynku pozostajemy konkurentami jako producenci niezależnych marek.

Jaki dziś samochód jest najfajniejszy?

Myślę, że najfajniejszy samochód to taki, który najbardziej odpowiada naszym oczekiwaniom i potrzebom. Jest grupa ludzi, którzy kupują samochody rozumem, z kolei inni sercem i emocjami. Dlatego Clio może być dla kogoś najlepszym samochodem, a dla innej osoby niewłaściwym. Zależy to od tego, jakie kto ma potrzeby albo marzenia.

Czy można powiedzieć, że nie ma złych samochodów, są tylko albo źle wybrane, albo źle serwisowane?

Ha, ha… można tak powiedzieć.